Cześć Kochani,
przychodzę do Was z cudowną wiadomością, którą ukrywałam przez ostatnie 8 miesięcy – jestem w ciąży. Planowo w połowie maja przywitamy na świecie naszego długo wyczekiwanego synka! Na pewno będzie to ogromna część mojego życia, więc i tu nie zabraknie wpisów parentingowych. Dziś chciałam podzielić się z Wami tym, czego zupełnie nie spodziewałabym się w ciąży i o czym nikt mi nie mówił, a co się u mnie pojawiło. Ponoć każda ciąża jest inna i każda z nas inaczej ją przechodzi, więc ciekawa jestem, jak to było u Was.
1. Ciąża boli
Tego że ciąża boli nie spodziewałam się zupełnie. O bolesnych porodach słyszałam bardzo wiele, ale o bólu ciąży nikt nic mi nie mówił. Ciąża była dla mnie bolesna od samego początku i od pierwszej wizyty u ginekologa miałam przepisaną luteinę na podtrzymanie. Drugi trymestr również okazał się dla mnie bardzo bolesny, kiedy więzadła macicy się rozciągały, a sama macica rosła (choć przyznam, że w tym trymestrze czułam się najlepiej). W trzecim trymestrze pojawiły się za to bóle stóp i pleców, ale na szczęście nie pojawiają się one codziennie.
2. Problemy skórne
Słyszałam, że w ciąży się promienieje, szczególnie jeśli w brzuchu powoli tworzy się mały mężczyzna. W moim przepadku było zupełnie inaczej. Przez większość ciąży towarzyszyły mi wypryski, a na skórze po ich wygojeniu widać było wyraźne przebarwienia, których nijak nie mogłam i do tej pory nie mogę się pozbyć. Mam nadzieję, że z czasem będą blaknąć i możliwe, że to kwestia hormonów i przyjmowanej luteiny.
3. Linea negra nie dla każdego
U mnie linea negra nie pojawiła się aż do końca ciąży, a myślałam, że pojawią się u wszystkich ciężarnych i to już na początkowych etapach ciąży.
4. Rozstępy
Rozstępów ciążowych naprawdę się bałam, ale u mnie do tej pory nie pojawił się ani jeden, a już 33 tydzień! Mam ogromną nadzieję, że tak zostanie! W ciąży nie stosowałam specjalnych maści, kremów i preparatów na rozstępy, ale postawiłam na dość nietypowy, jak na ciężarną preparat, polecany przez wiele osób balsam do wymion z wyciągiem z nagietka ”19”. Okazało się, że ma on bardzo dobry skład i jedyne do czego można się przyczepić to konserwant DMDM Hydantoin, który może podrażniać skórę i uczulać. U mnie jednak nic takiego się nie stało, wręcz przeciwnie, skóra była nawilżona, jak nigdy. Minus, że krem zostawia biały osad po smarowaniu i trzeba dłużej poczekać aż się wchłonie. Ja podczas całej ciąży zużyłam dwa opakowania 500 ml.
5. Tycie
Mam wrażenie, że w ciąży tyje się z powietrza. Przed jej rozpoczęciem czytałam o tym, że średnio w ciąży pojawia się dodatkowe 11 kilogramów, a nawet mniej, jeśli BMI w ciąży było wyższe. Znajome mówiły jednak coś zupełnie innego i średnio słyszałam o tyciu 18-20 kilogramów. Na pewno podobnie będzie i u mnie, bo w 8 miesiącu mam już dodatkowe + 18 kg, a podczas ciąży w niektóre miesiące przybierałam nawet 4 dodatkowe kilogramy, jedząc w miarę zdrowo i często spacerując. Mam nadzieję, że szybko się ich pozbędę!
6. Ciągle siku
Wcześniej nie było tak źle, ale od 7-8 miesiąca bardzo często chodzę siku i w nocy budzę się co najmniej 4 razy, średnio co dwie godziny. To chyba nauka późniejszego wstawania do karmienia maluszka. Niestety dłuższe spacery też nie wchodzą w grę, bo muszę szacować ile będę mogła przejść od jednej toalety do drugiej, mając jeszcze na uwadze, że mój z reguły szybki chód znacznie się spowolnił.
7. Pocenie się
Nie spodziewałam się, że w końcowym odcinku ciąży będę aż tak się pocić. Wszystkie normalne czynności stały się dla mnie ciężkie do wykonania, nawet zwykłe zawiązanie butów. Spacer na zakupy to prawdziwa męczarnia, bo nie dość, że zajmuje wieki, to jeszcze kończy się przemoczoną koszulką. Podobnie jest w nocy, kiedy jest mi bardzo gorąco i duszno.
8. Zmiana koloru brodawek
Tego też się zupełnie nie spodziewałam! Piersi zaczęły rosnąć bardzo szybko, czego się spodziewałam i nie było to dla mnie niczym zaskakującym. Zdziwiło mnie jednak to, że z dnia na dzień brodawki stawały się coraz ciemniejsze i finalnie zupełnie nie poznaje swoich piersi. Naprawdę zaskakujące!
9. Zaparcia
Możliwe, że to wpływ przyjmowanej luteiny (progesteron), ale podczas całej ciąży towarzyszą mi straszne zaparcia. Niemal codziennie jem owsiankę z błonnikiem i siemieniem lnianym, ale nieszczególnie pomaga (choć i tak jest znacznie lepiej niż bez). Dużo pije, staram się zdrowo odżywiać, a zaparcia jak były tak są, a do tego…
10. Gazy
Ten problem pojawił się u mnie pod koniec drugiego trymestru i coś czuję, że będzie mi towarzyszył do końca ciąży. Przyznam się, że chyba przez całe życie nie wydostało się ze mnie tyle gazów, co w ciąży! A o tym problemie również nikt mi nie mówił i znalazłam jedynie jedną, dwie rolki na ten temat i to w zagranicznych treściach. Czy to jakiś temat tabu?
11. W ciąży się głupieje
Sądziłam, że baby blues pojawia się po urodzeniu dziecka, ale ciążowy brain fog to dla mnie zupełna niespodzianka. Problem nasilił się u mnie w III trymestrze i okazał się dla mnie nie tyle uciążliwy, co śmieszny. Nie pamiętam co miałam zrobić, gubię słowa i nieraz trudno się ze mną porozumieć. Jak widać matka oddaje dziecku część siebie, również w kwestii intelektu. Okazało się to dla mnie szczególnie ciężkie pod koniec ciąży, ponieważ splotło się to z końcowymi egzaminami w szkole! W kwietniu kończę technika fotografii i multimediów, a w czerwcu, po urodzeniu maluszka mam egzaminy końcowe. Mam ogromną nadzieję, że po urodzeniu maluszka wszystko wróci do normy! Trzymajcie za mnie kciuki!
12. Brak wymiotów
W tym wypadku chyba zaliczam się do grona prawdziwych szczęściar, bo w ciąży nie wymiotowałam ani razu. Co prawda w pierwszym trymestrze wiele zapachów mnie raziło, ale nie wymiotowałam. Nie mogłam i nadal nie mogę znieść zapachu dymu tytoniowego i papierosy wyczuję na kilometr. Miałam też miesiące, kiedy nie mogłam znieść zapachu szynki i wędlin, ale szybko mi to minęło.
13. Ciążowe zachcianki
Nie miałam również ciążowych zachcianek w stylu mieszania ogórków kiszonych z dżemem. Miałam za to fazy na różne produkty! Przez kilka miesięcy codziennie jadłam jabłka i do teraz muszę mieć je pod ręką. W ciąży zaczęłam jeść awokado, które nie smakowało mi do tej pory zupełnie i nawet polubiłam mango, a myślałam, że przenigdy się to nie zdarzy! W drugim trymestrze miałam też dłuższy okres kiedy ciągnęło mnie do słodyczy, a szczególnie pączków i nutelli, której nie miałam w domu od ostatnich pięciu lat. Nie mogłam się wprost oprzeć! Wtedy płeć dziecka była jeszcze niepewna i lekarze mówili pewniej o dziewczynce niż o chłopcu. Później, na badaniach połówkowych okazało się, że jednak będziemy mieli synka.
Koniecznie dajcie znać, czy miałyście podobnie, czy wręcz przeciwnie!
Agnieszka

