kulinaria

Ciasto marchewkowe

Cześć Mordki!

Nie wiedziałam od czego zacząć, więc zaczęłam od tego, co lubię najbardziej i bez czego nie wyobrażam sobie jesiennych wieczorów, które o tej porze roku są dłuższe niż dni. Kawa i ciasto marchewkowe! To znaczy ja napiłam się kawy, a Wam przedstawię mój ulubiony przepis. Odkąd pierwszy raz spróbowałam ciasta marchewkowego – zakochałam się w nim bez pamięci! Przepis jest bardzo prosty, więc nawet kuchenna ameba powinna sobie poradzić 🙂

Do dzieła!

Od razu mówię, że nie mam w domu jeszcze wagi kuchennej i nie obliczam każdego składnika co do grama (choć taką wagę to chyba nawet mam – if you know), więc przepis jest luźną dowolnością. Nieraz zetrze mi się więcej marchewek, nieraz mniej. Jajka nieraz dodam w rozmiarze S, nieraz L. Ale spokojnie, będzie smacznie! Tego ciacha nie da się zepsuć dobrymi chęciami.

Trick na początku – pamiętaj, żeby wcześniej wyjąć jajka z lodówki. W innym wypadku – zakalec murowany!

Czego potrzebujesz:

  • 2 jajka (wcześniej wyciągnięte z lodówki, w temperaturze pokojowej),
  • 200 ml oleju (u mnie rzepakowy z pierwszego tłoczenia),
  • szklanka cukru (najlepiej drobny, ale w sumie nie ma to takiego znaczenia),
  • 5 startych na małych oczkach marchewek (ok 250 – 300 g),
  • 50 g posiekanych orzechów włoskich,
  • 50 g całych orzechów włoskich (do dekoracji),
  • pół puszki pokrojonego ananasa,
  • 50 g wiórków kokosowych,
  • szklanka mąki tortowej,
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia,
  • szczypta soli,
  • jedna łyżeczka cynamonu,
  • jedna łyżeczka sody.

A do polewy:

  • 1/4 miękkiego masła
  • opakowanie kremowego serka np. Łaciate
  • 100 g cukru pudru

Idź do sklepu, kup wszystkie składniki i rozłóż je na blacie. Przypomnij sobie, że jajka mają być w temperaturze pokojowej. Przeklinając pod nosem nastaw sobie kawę i obejrzyj odcinek ulubionego serialu czekając na zmianę ciepłoty jaj. Gotowe? To wyciągnij jeszcze masło, puść jeszcze jeden odcinek i zaczynamy.

Jajka włóż do miski i ubij mikserem aż ich objętość będzie dwukrotna. Ubijając nadal dodaj powoli cukier, wrzuć na wysokie obroty i dolewaj po trochu oleju (powoli, żeby wszystkie składniki dobrze się rozmieszały). Na razie odłóż mikser – on już zrobił swoją robotę (ale nie chowaj – przyda się na koniec).

Do masy dodaj królową tego przepisu – marchewkę oraz orzechy, wiórki kokosowe i ananasa. Wymieszaj dokładnie. Powstanie taka piękna breja.

W osobnej misce zmieszaj składniki sypkie – przesianą mąkę bez grudek, sodę, cynamon, proszek do pieczenia i sól. Wymieszaj i wsyp do składników mokrych. Wymieszaj i mamy to!

Ciasto najlepiej włożyć do formy o średnicy 24 cm ale nie jest to konieczne. Ja tym razem dodałam coś za dużo marchewki i ciasto nie zmieściłoby się do takiej formy. Ale to nic, ciacho jest pyszne – nie musi być piękne.

Nagrzej piekarnik do 150 stopni. Wrzuć ciacho. Piecz ok. godzinę (w zależności od grubości ciasta) – do suchego patyczka.

Najważniejsze mamy, teraz słodkie dodatki! Uwielbiam tę masę! Śmiało możecie podwoić ilość składników, bo i tak połowa masy zniknie w trakcie przygotowania (szczególnie, kiedy w domu buszuje mąż).

Wyciągnij mikser, wpakuj do miski serek, masło i cukier, porządnie zmiksuj aż masa będzie jednolita i kremowa. Zliż masę z miksera, blatu i kafelek, wróć do miksowania. Włóż gładką masę do lodówki (lepiej w misce niż luzem).

A teraz najtrudniejsze! Kiedy ciasto będzie upieczone, Twoja kuchnia przepełni się jego wspaniałym zapachem, a kiszki zaszaleją w latynoskich rytmach, musisz uzbroić się w cierpliwość! Mówiłam, że najgorsze! Zostaw ciasto do wystygnięcia. Najlepiej otwórz okno i zostaw je na parapecie albo na balkonie (ale nie odwracaj od niego wzroku, bo zapach tych pyszności może przyciągnąć wygłodniałych sąsiadów).

Wystudzone ciasto przekrój na dwie części. Stój! Poziomo, nie pionowo! Udało się? To teraz posmaruj spód połową polewy i odłóż górną warstwę na swoje miejsce. Na wierzchu rozsmaruj resztę polewy i przekonaj się, że jak zwykle jest jej za mało. Udekoruj ciasto całymi orzechami lub pośwituj, jak wolisz.

Efekt i tak będzie pyszny!

A Wy jakie ciasto lubicie najbardziej?

U mnie na drugim miejscu jest jabłecznik, ale nadal brak mi dobrego, wypróbowanego przepisu. Mama opowiadała mi o przepysznym jabłeczniku robionym w prodiżu (spokojnie, ja też jeszcze chwile temu nie wiedziałam co to takiego) jeszcze za czasów 220 volt w gniazdkach. W tym roku planuję dać Mamie prodiż w ramach świątecznego prezentu i postawię ją w szachu! Może w końcu zacznie piec 🙂

Buziaki Mordeczki! Słodkości!

Agnieszka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *